Oukitel WP6 – test i recenzja ciężkiego pancernika z ogromną baterią

Oukitel WP6 nie jest już najnowszym modelem z pancernej linii WP Oukitela, ale długo jeszcze będzie wart szczególnej uwagi – pancerniki nie starzeją się przecież tak szybko. Jego atutem jest bateria 10 000 mAh, więc myślę, że jeszcze długo pozostanie w centrum zainteresowania wielu osób. Na co warto zwrócić uwagę, decydując się na ten model? Oto krótsza niż zazwyczaj recenzja w nowej formule. Nie będę opisywał wszystkiego, za to przedstawię kluczowe cechy Oukitela WP6.

Oukitela WP6 kupiłem jako smartfon w teren, do ciężkich zadań, zapewniający długi czas pracy. Miał mi więc służyć okazyjnie, raczej weekendowo i wakacyjnie, a nie na co dzień. Dlatego też nie odrzucały mnie jego, znane mi przed zakupem mankamenty. Później jednak telefon okazał się tak fajny, że zacząłem go używać na co dzień, a wtedy te słabości stały się dotkliwsze. Odkryłem też nowe…

Oukitel WP6 kosztuje w chińskich sklepach on-line około 800 zł, ale można go też w uproszczonej wersji 4 GB zgarnąć za około 650 zł. W Polsce WP6 6 GB kosztuje 1000-1200 zł, co już tak atrakcyjne się nie wydaje, ale w sumie mieści się w granicach rozsądku.


Zawartość zestawu

W płaskim, typowym dla Oukitela opakowaniu znalazł się poza telefonem kabel USB – microUSB, przejściówka USB OTG oraz ładowarka z szybkim ładowaniem 18 W. I tu już pojawił się pierwszy problem – po podłączeniu WP6 do tej ładowarki nie było widać żadnych oznak szybkości. Podpiąłem inną ładowarkę 18W – o dziwo wszystko zaczęło dobrze działać. Z czasem ładowarka z zestawu całkowicie padła, przestała ładować i nadawała się tylko do wyrzucenia. Musiałem źle trafić, bo w kupionym później Oukitelu WP7 znalazła się taka sama i dobrze działa cały czas.

Wygląd, konstrukcja, ergonomia

Gdy wyjąłem Oukitela WP6 z pudełka, w pierwszej chwili powiedziałem… No zresztą nie będę pisał co, ale był to dość dosadny wyraz podziwu i zdumienia. Wymiary 174 x 81 x 17,3 mm i waga 375 g na żywo robią mocne wrażenie. Telefon jest wielki, ciężki i… od razu mi się to spodobało. Z drugiej jednak strony to nie jest sprzęt dla każdego i w każdym przypadku trzeba się liczyć, że WP6 będzie ciążył w kieszeni albo w ogóle do niej nie wejdzie.

Mimo dużych rozmiarów wygoda używania jest przyzwoita. Na prawej krawędzi, pod kciukiem znajduje się czytnik linii papilarnych – działa w miarę sprawnie, ja go używam na co dzień do odblokowywania ekranu bez przycisku zasilania i nie narzekam. Nie zdarzają się sytuacje z telefonów Ulefone, że zasypywany jestem komunikatami „zbyt wiele prób”. Jak to jednak ktoś gdzieś zwrócił uwagę – czytnik niepotrzebnie reaguje na dotyk w niektórych aplikacjach, np. YouTube, wywołując denerwujący pasek odtwarzania. Po odblokowaniu ekranu czytnik powinien być uśpiony, a tu wciąż działa.

Przyciski zasilania i głośności są umieszczone wyżej, nad czytnikiem, i niestety są w dotyku tak do siebie podobne, że notorycznie zdarza mi się, że chcę szybko coś ściszyć, a zamiast tego wywołuję menu zamknięcia. Do tego trzeba przywyknąć, mnie się jednak jakoś nie udaje.

Kolejne elementy obudowy nie budzą zastrzeżeń, z wyjątkiem zatyczki kryjącej port USB i wyjście audio 3,5 mm. Trudno ją odkryć bez dodatkowego narzędzia, a co gorsze u mnie ten element całkowicie się oderwał. Dokładniej rzecz biorąc – musiałem uciąć końcówkę trzymającą klapkę w obudowie.

Jak do tego doszło? Któregoś razu po ładowaniu nie mogłem schować końcówki w otworze obudowy, przez co klapka się nie zamykała. Mocowałem się z tym i jakoś niezgrabnie pociągnąłem, że całość mi wyleciała. Końcówkę udało mi się później wcisnąć z powrotem, ale chyba się przy tym uszkodziła, bo później już ciągle wypadała. Tyle było z tym zachodu, że w końcu ją uciąłem. Odtąd zatyczka jest osobnym elementem. Tak, mogę ją w każdej chwili zgubić i wtedy żegnaj IP68. Drobna rzecz, a w dużym stopniu naraża odporność telefonu i sens jego używania. Na szczęście zaślepka po wciśnięciu siedzi mocno, więc na razie jakoś to wszystko działa.

Z innych ważnych rzeczy dotyczących obudowy: Oukitel WP6 ma stare złącze microUSB, a nie USB C, co jest jego wielka wadą – muszę mieć osobny kabelek do ładowania, o czym łatwo zapomnieć.

Kolejny mankament – Oukitel WP6 nie ma żadnej diody powiadomień, więc czasami kompletnie nie wiadomo, co się dzieje z tym telefonem. Nawet podczas ładowania – trzeba wzbudzać ekran, by sprawdzić, jaki jest status.

Kolejna rzecz – na obudowie nie ma dodatkowego klawisza, który można na przykład przypisać do latarki. A w takim telefonie aż się o to prosi – latarka jest w sumie niezła, bateria duża, można by pokorzystać, ale jest to utrudnione. Producent dodał co prawda gesty na zablokowanym ekranie, w tym także gest do zapalenia latarki, ale to tylko półśrodek.

Obudowa Oukitela WP6 jest bardzo wytrzymała, główna część to metalowy pancerz. Dodatkowym elementem są gumowe obicia z tyłu i solidne bumpery na rogach – całość robi dobrą robotę, niestety u mnie szybko porysowało się szkiełko od aparatu. Plus należy się za solidny zaczep na linkę, dającą dodatkowe zabezpieczanie. Telefon upadł mi kilka razy w sposób dość niebezpieczny, ale nic mu się nie stało.

Oukitel WP6 nie wygląda może zbyt ładnie, ale za to zapewnia pełną wytrzymałość, a to jest najważniejsze.

Ekran

Wyświetlacz IPS o przekątnej 6,3 cala i rozdzielczości Full HD+ to już niemal standard w dzisiejszych smartfonach pancernych, a proporcje 19,6:9 sprawiają, że mimo dużej obudowy obsługa jedną ręką nie zawsze jest wykluczona. Do wielu zastosowań ekran będzie jednak wymagał użycia dwóch rąk.

Kolory ekranu są dość ładne, biel i czerń nie budzą zastrzeżeń. W ustawieniach można zmienić lekko temperaturę bieli, jest też podświetlenie nocne redukujące światło niebieskie, a także tryb nocny w odcieniach szarości. W sumie smartfon sprawdzi się do oglądania filmów czy też czytania.

Trochę gorzej jest w terenie. Maksymalna jasność wyświetlacza to około 450 nitów. Wartość przyzwoita, dla mnie to minimum w telefonach w teren, ale niestety w Oukitelu WP6 nie zawsze się to sprawdza. Czytelność zmniejsza zbyt lśniący ekran i czasami trudno mi było w pełnym słońcu czytać mapę.

Oukitel WP6 na co dzień

Oukitel WP6 napędzany jest przez układ Helio P70 z 6 GB pamięci RAM. Nieco obawiałem się tego połączenia – że telefon będzie mulił, ale moje obawy okazały się nieuzasadnione. Telefon działa całkiem sprawnie, nie widzę żadnej różnicy w porównaniu z np. Ulefonem Armor 7 (Helio P90, 8 GB RAM) ani Oukitelem WP7. Wynik w AnTuTu – 183 tys. punktów – nie stawia tego modelu na wysokiej pozycji, ale w praktyce wszystko fajnie działa. Pamięć wewnętrzna 128 GB to tez plus tego modelu.

Niezbyt zadowalająco sprawdza się jednak Oukitel WP6 jako nawigacja czy terenowy mapnik. Zauważyłem, że dość często jakość odbieranego sygnału GPS jest marna (niski stosunek sygnału do szumu).

Smartfon dobrze sobie radzi z uzyskaniem pozycji i jej utrzymaniem, gdy ma wsparcie sieci komórkowych, więc w miastach spisuje się raczej bez zarzutu. Nawigacja samochodowa, która kompensuje błędy, będzie działała bez zarzutu. Sam najczęściej korzystałem z Waze i nie miałem problemów.

Kłopoty zaczynaj się, gdy warunki są trudniejsze – albo gdy jestesmy poza dobrym zasięgiem sieci, albo też w lesie czy między budynkami w mieście. Gdy wędrowałem po nadbużańskich łąkach, problemów nie było, ale już w gęstych Borach Tucholskich smartfon niekiedy skakał pozycją o 2-3 km! Po kilkunastu sekundach wracał na miejsce, ale było to jednak dość frustrujące – wystarczyło schować smartfon do kieszeni i później wyjąć po kilku minutach, by Oukitel WP6 znów robił taki skok. Również zapis śladu zawodzi, często pojawiają się zygzaki na ścieżce.

Jako telefon komórkowy Oukitel WP6 nie sprawia problemów, chociaż jest tak ciężki, że szybko ręka zaczyna boleć od trzymania go przy uchu. Tryb głośnomówiący sprawdza się więc lepiej, ale połączenie Bluetooth nie zawsze będzie najlepszym pomysłem. O ile po sparowaniu słuchawek nie miałem żadnych problemów, to już w samochodowym zestawie audio zdarzały się krótkie przerwy w połączeniu BT.

Jedną z największych wad Oukitel WP6 jest brak NFC. Kupując, go, uznałem: „w lesie nie będzie mi potrzebne”. Rzeczywistość w roku 2020 sprawiła, że więcej nosiłem go w mieście, na co dzień. Inne telefony przyzwyczaiły mnie do tego, że nie muszę już nosić portfela i za wszystko płacę Google Pay, tu niestety trzeba mieć i cegłę WP6 i portfel lub przynajmniej samą kartę. W telefonie za 800 zł to niezrozumiałe i trudne do akceptacji.

System

Oukitel WP6 pracuje pod kontrolą Androida 9 z interfejsem AI UI 1.0. Aktualizacji OTA do Androida 10 raczej nie będzie, jeżeli się pojawi, to tylko w postaci pliku do samodzielnego flashowania przez komputer – bo taka jest ostatnio polityka producenta.

Interfejs AI UI 1.0 mógłby być nawet fajny i bym na niego nie narzekał, ale ma za dużo niedociągnięć. Po pierwsze rażą w oczy braki w tłumaczeniu, jest dużo angielskich poleceń w menu. Nie przeszkadza to w użytkowaniu, ale wygląda niechlujnie. Bardziej przeszkadzają za to różne dziwne programowe wynalazki Oukitela, na przykład rozwiązania zwiększające czas pracy kosztem komfortu.

Przykład: w WP6 jest zainstalowana aplikacja DuraSpeed, znana z wielu innych telefonów z Mediatekiem. Została ona jednak ukryta i nie ma do niej w ogóle dostępu bez specjalnych działań (trzeba zainstalować ze sklepu Play aplikację Launcher Aktywności i znaleźć DuraSpeed).

Problem jest taki, że DuraSpeed zamyka działanie w tle niektórych procesów. np. synchronizację ze smartwatchem, który ciągle się rozłącza z telefonem i nie dostaje powiadomień. Takich kwiatków jest więcej, ale na szczęście można to jakoś opanować, grzebiąc w ustawieniach.

Tak naprawdę jednak prawdziwy problem pojawia się w Oukitelu WP7, gdzie znajduje się już nowszy interfejs o nazwie OKUI 2, który jest jeszcze bardziej namotany.

Aparat

W Oukitelu WP6 znalazł się potrójny aparat 48 Mpix – to brzmi obiecująco. Główny aparat z matrycą Samsung S5KGM1SP i optyką f/1,8 dostał do pomocy moduły 5 Mpix (czujnik głębi) i 2 Mpix (lub 0,3 Mpix, bo producent różnie podaje). Do czego służy ten ostatni, nie wiadomo, trudno zauważyć jego działanie. Jest to ponoć „aparat pomocniczy”.

Aplikacja aparatu ma dużo ciekawych ustawień, ale tak naprawdę niewiele z tego wynika. Oukitel WP6 robi bardzo przeciętne zdjęcia i nie widać różnicy w porównaniu z aparatami 12 Mpix czy 16 Mpix w starszych modelach. W dobrym świetle daje się czasami zrobić ładne zdjęcie, ale wiele z nich wychodzi nieostro. Cyfrowy zoom też zawodzi – szybko pojawia się gigantyczne ziarno.

W nocy zrobienie w miarę czytelnego zdjęcia wiąże się z wieloma próbami i powtórkami, nawet mimo osobnego trybu nocnego.

Niestety, w wakacje przepadło mi wiele fajnych sytuacji do zrobienia zdjęć, bo Oukitel WP6 po prostu sobie nie radził nawet w pozornie dobrych warunkach. Po raz kolejny potwierdza się reguła – matryca nic nie znaczy bez dobrej optyki i dopracowanego oprogramowania. Kolejny producent pancerników rozczarowuje jakością zdjęć.

Bateria

I tu dochodzimy do kluczowej cechy Oukitela WP6 – ogromnej baterii 10 000 mAh. Przyznam się, że wcześniej nie miałem sprzętu z takim akumulatorem, dlatego też zachwyciłem się możliwościami WP6. Po miesiącu używania tego telefonu uznałem, że „jeżeli pancernik, to tylko z baterią 10k” i trudno mi sobie teraz wyobrazić modele z baterią o połowę mniejszą.

Moje założenie było takie – mieć telefon, z którym wyjadę w piątek wieczorem na weekend i przetrwa mi do końca niedzieli bez ładowania. Oukitel WP6 spełnia to założenie, chociaż są pewne pułapki. Na co dzień, gdy używam telefonu w Warszawie, wytrzymuje mi 4 dni, a eksploatowany jest dość intensywnie. Myślę, że tydzień oszczędnego używania też jest możliwy.

Na wyjazdach akumulator dostarczał wystarczająco energii na pełen weekend pracy bez ładowania, ale nie zawsze. Dość szybko rozładowywał się na przykład, gdy używana była latarka – w takiej sytuacji już w niedzielę rano potrzebny był powerbank. Miałem też sytuacje, że dużo używałem GPS (w samochodzie na trasie, podczas wędrówki w terenie), albo leciała muzyka ze Spotify, później przeglądałem internet, oglądałem filmy – i wtedy ta bateria też schodziła szybciej, niż się spodziewałem. Nie zawsze więc mój weekendowy pomysł się sprawdzał.

Syntetyczny test PC Mark Work 2.0 battery przy pełnej jasności ekranu rozładował smartfon od 100% do 20% w 15 godzin i 21 minut, co nie jest złym wynikiem, ale liczyłem na więcej.

W sumie więc czas pracy bez ładowania jest bardzo dużą zaletą Oukitela WP6, ale też trzeba pamiętać, że prądożerne funkcje dość szybko zmuszą nas do podpięcia ładowarki.

Oukitel WP6 obsługuje szybkie ładowanie 15 W i faktycznie można go szybko zasilić dodatkową energią, chociaż pod koniec ładowanie wyraźnie zwalania, a do uzyskania 100% potrzeba będzie około 4 godzin. Nie ma niestety ładowania bezprzewodowego. Plusem jest natomiast możliwość ładowania zwrotnego za pomocą przejściówki USB OTG – można zasilić np. drugi smartfon.

WADY

  • Smartfon jest duży i ciężki, nie zawsze wygodnie się go nosi i obsługuje
  • Ekran nie zawsze jest czytelny w słońcu
  • Stary port microUSB
  • Brak diody powiadomień
  • Brak NFC
  • Brak dodatkowego klawisza bocznego
  • Niedopracowane oprogramowanie Oukitela
  • GPS nie zawsze jest precyzyjny
  • Niewykorzystany potencjał aparatu 48 Mpix

ZALETY

  • Bardzo solidna obudowa
  • W miarę ładne koloru ekranu
  • Płynne działanie systemu
  • Ogromna bateria i długi czas pracy


Facebooktwitterredditlinkedinmail
guest
RODO
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysiek

Dziękuję za recenzję. Myśli Pan, że wersja Lite-4 GB ma podobne wady i zalety? A jakby porównać z polskim hammerem explorer, to który telefon by Pan wybrał? Bo ceny są podobne…

Snuffer

Dzięki za opis. Niestety widzę, że opinie z Allegro o bardzo kiepskim GPS potwierdziły się u Ciebie. Dla mnie dobry GPS to absolutna podstawa w pancerniku (mapowanie, praca w terenie, geotagowanie itp). To, co piszesz, w moim przypadku niestety całkowicie wyklucza ten telefon nawet w opcji prezentu za darmo:)

Sebastian

Witam. Szukam telefonu z dużą baterią. Używam tel głównie do oglądania Youtube w drodze do pracy między miastami. Czy oukitel sprawdzi się w tej roli. A połączenie go z hammerem watch.