Casio G-SHOCK GG-B100 – karbonowy Mudmaster z krokomierzem i Bluetooth przetestowany

Seria zegarków Mudmaster to elita G-SHOCK-ów: najbardziej wytrzymałe modele zdolne stawić czoła wodzie, wstrząsom i uderzeniom, ale także wytrzymałe na działanie błota. G-SHOCK GG-B100 to tegoroczny przedstawiciel tej linii, w którym znalazły się najnowsze rozwiązania Casio, w tym wzmocnienia z włóka węglowego.

Testowana przeze mnie wersja zegarka to Casio G-SHOCK GG-B100-1A3ER – z ciemnozielonym paskiem zegarka.


Są też dwa inne warianty – GG-B100-1A9ER z pomarańczowym paskiem oraz GG-B100-1AER – czarny z czerwonymi detalami. W mojej ocenie zielona wersja jest najfajniejsza – najbardziej militarna, a to dobrze oddaje ducha tego modelu. W każdym z wariantów GG-B100 kosztuje około 1300 zł, co nie jest wygórowaną kwotą, jak na zegarki G-SHOCK.

G-SHOCK GG-B100: konstrukcja koperty

Oglądanie nowego Mudmastera na zdjęcia czy nawet filmach w internecie odbiera połowę przyjemności, jaka się wiąże z używaniem tego go na żywo. G-SHOCK GG-B100 robi doskonale pierwsze wrażenie i takie odczucie pozostaje już do końca. Zegarek jest masywny (55,4 x 53,1 x 19,3 mm), dosyć ciężki (92 g), więc nie będzie pasował do każdego nadgarstka, ale to w 100% G-SHOCK i u każdego fana marki wywoła uśmiech na twarzy.

Grubość blisko 2 cm sprawia, że GG-B100 czasami zaczepia się o rękaw kurtki i bywa pod tym względem kłopotliwy. Zimą, gdy dochodzą dodatkowe warstwy ubrania, to może być szczególnie uciążliwe. Waga 92 g to więcej niż np. popularny G-SHOCK GW-9400 (80 g), ale tyle samo, co starszy model Mudmastera – GG-1000 i znacznie mniej niż wyżej pozycjonowany Mudmaster GWG-1000 (119 g). W sumie jednak nie można bardzo narzekać, chociaż cały czas się czuje, że Casio G-SHOCK GG-B100 jest na nadgarstku – trudno o nim zapomnieć.

Grubość GG-B100 wynika w dużej mierze ze specyficznej cechy serii Mudmaster. To zegarki o dodatkowo podwyższonej odporności, bo mogą nie tylko być poddawane wstrząsom i uderzeniom, nie tylko zniosą zanurzenie na 200 metrów (20 ATM), ale są także przygotowane na kontakt z błotem.

Dlatego też dolna część zegarka została dodatkowo zabezpieczona. Dekiel ze stali nierdzewnej osłonięty jest solidnym pancerzykiem z wytrzymałego tworzywa wzmocnionego włóknem węglowym, dodatkowe osłony znalazły się też przy mocowaniu paska. Gdy zegarek się zapiaszczy i ubłoci, mamy cały czas pewność. że główna część koperty jest chroniona, a do tego całość łatwo spłukać wodą. Mimo dodatkowego wzmocnienia zegarek nosi się bardzo wygodnie, chociaż po całym dniu można poczuć lekkie zmęczenie.

Jest jeszcze jeden istotny szczegół, związany z konstrukcją zegarka. G-SHOCK GG-B100 to jeden z kilku nowych modeli Casio, które wzmocnione zostały za pomocą rozwiązania „Carbon Core Guard”, czyli z wykorzystaniem włókna węglowego.

Wewnętrzna cześć koperty, osłaniająca moduł zegarka, to połączenie żywicy z włóknem węglowym, ten sam materiał posłużył do wykonania bezela – między trzema warstwami wytrzymałej żywicy umieszczone są karbonowe wkłady. Zewnętrzna warstwa jest przezroczysta, dzięki czemu widać charakterystyczny wzorek, typowy dla włókna węglowego.

Powierzchnia górnej warstwy jest śliska i gładka, nic do niej nie przywiera. Zastosowanie struktury „Carbon Core Guard” sprawia, że zegarek jest bardziej wytrzymały na uderzenia niż starsze modele, a do tego o tyle lżejszy niż Mudmaster GWG-1000.

Warto też zwrócić uwagę na boczne przyciski – trzy z prawej i dwa z lewej strony – oraz ulokowany pod tarczą przycisk podświetlenia. Wykonano je z metalu, ale w przeciwieństwie do starszych modeli zabrakło tu charakterystycznych osłon – wypustek, które przejmowały impet uderzenia. Producent tym razem postawił na wzmocnioną konstrukcję samych przycisków, które są masywne, a ich mechanizm chroni nie tylko przed uderzeniami, ale także wnikaniem błota.

Trochę gorzej prezentuje się pasek. To także typowa dla zegarków G-SHOCK żywica poliuretanowa. Trochę szkoda, że nie znalazło się tu miejsce na włókno węglowe, ale i tak pasek jest bardzo mocny, wręcz pancerny. Niestety też dość twardy, bardziej twardy niż w zwykłych G-SHOCK-ach, co sprawia, że nie przylega zbyt dobrze do nadgarstka. Nie ma tam żadnych luzów, nic nie odstaje, ale jednak ma się trochę poczucie, jakby to była bransoletka.

G-SHOCK GG-B100: tarcza

Tarcza w GG-B100 utrzymana jest w militarnym stylu, co oznacza wyraźne akcenty godzinowe i duże, proste wskazówki. Nie ma tu żadnych udziwnień, wszystko jest czytelne i wyraźne. Przy godzinach 12, 3, 6 i 9 znajdują się duże wyraźne cyfry, przy pozostałych – tylko beleczki, co jest też bardzo praktyczne – nadmiar cyfr powodowałby wrażenie chaosu. W górnej części koperty znajduje się dodatkowa podziałka, przypominająca trochę radar – element ten przydaje się na przykład w kompasie, ale przede wszystkim do funkcji nawigacji do punktu.

Sekundowa wskazówka ma kolor żółty (lub pomarańczowy i czerwony w pozostałych wersjach), więc jest wyraźna i dobrze dzięki temu sprawdza się także do wskazań kompasu czy barometru.

W dolnej części ulokowany jest natomiast negatywowy wyświetlacz – czarny ze złotymi cyframi, które dobrze widać w świetle dziennym po ustawieniu zegarka pod odpowiednim kątem.

W GG-B100 producent nareszcie przyłożył się do podświetlenia – to bardzo mocna dioda umieszczona pod godziną 6, która wyraźnie oświetla całą tarczę, a także wyświetlacz. Światło jest tak mocne, że w nocy lekko oślepia i nie widać wtedy wyświetlacza. Jest na to sposób – trzeba zasłonić kciukiem krawędź koperty. Skuteczne, szkoda, że jednak producent sam w odpowiedni sposób nie zaprojektował tego elementu. Gdy zegarek za dnia długo eksponowany jest na świetle, w nocy wskazówki zaczynają świecić na jasnozielono, niestety efekt ten trwa bardzo krótko.

Tak jak w innych zegarkach GSHOCK, tarcze chroni szkło mineralne (sferyczne) otoczone wysokimi rantami, co zapobiega uderzeniom i zarysowaniom.

G-SHOCK GG-B100: czujniki

G-SHOCK GG-B100 wyposażony jest w poczwórny moduł 5594, który łączy termometr, barometr z altimetrem, kompas i stosunkowo nowy z G-SHOCK-ach krokomierz.
Działanie trzech pierwszych niczym się nie różni od tego, co oferują inne zegarki G-SHOCK.
Barometr włącza się przyciskiem E (godzina 8), czyli tym samym, który wykorzystywany jest do przeskakiwania po kolejnych funkcjach zegarka – dziwne, że nie został zintegrowany z osobnym przyciskiem wysokościomierza.

W fabrycznych ustawieniach barometr początkowo pokazywał mi ciśnienie o 1 hPa wyższe niż trzy inne zegarki – dwa G-SHOCK-i i Galaxy Watch – więc uznałem, że to one podają prawidłową wartość. Po lekkiej korekcie wskazania się nie różniły. Jak chyba we wszystkich analogowy-cyfrowych G-SHOCK-ach, wskazówka sekundowa pokazuje zmiany ciśnienia w stosunku do poprzednich pomiarów, co w teorii pozwala na samodzielne prognozowanie pogody.

Wysokościomierz (przycisk A, godzina 4) bazuje na barometrze, więc zawsze obarczony jest pewnym błędem – ciśnienie zmienia się nie tylko wraz ze zwiększeniem się lub zmniejszeniem wysokości, ale także, gdy zachodzą zmiany atmosferyczne. Idąc więc w górach, należy jak najczęściej kalibrować wysokościomierz, na przykład po dojściu do kolejnego punktu tarasy, gdzie jest tabliczka.

G-SHOCK GG-B100 ma co prawda funkcję kalibracji za pomocą aplikacji – można ustawić tam automatyczną korekcję albo ręczną, ale przyznam szczerze, że za nic nie udało mi się tego uruchomić. Postępowałem według instrukcji, zegarek się łączył ze smartfonem, ale dane o wysokości pozostawały bez zmian. Aplikacja jest w ogóle dość zawodna, ale o tym później.

Kompas aktywowany przyciskiem C (godzina 2) przez 60 sekund pokazuje północ za pomocą wskazówki sekundowej. Od początku działał u mnie bezbłędnie, nie trzeba było robić żadnej dodatkowej kalibracji.

Również termometr (przycisk E) nie odbiega działaniem od tego w innych zegarkach G-SHOCK. Prawidłowe wskazanie pokazuje wyłącznie po zdjęciu GG-B100 z nadgarstka i odczekaniu około 20 minut. Sztuczka z kalibracją termometru na ręce jest możliwa, ale nie daje trwałych pomiarów, bo ciepło ręki powierzchniowo też zmienia się zależnie od tego, czy jesteśmy w pomieszczeniu, ubrani w grubą kurtkę na dworze itd.

Trzeba tez pamiętać o tych minimum 20 minutach pomiaru – zegarek musi poleżeć w jednym miejscu, by termometr mógł dokonać prawidłowych przeliczeń. Jeżeli człowiek jest w ruchu, zmienia miejsca pobytu, pomieszczenia, wsiądzie do samochodu, do autobusu itd. to za każdym razem termometr będzie musiał zacząć pracę od nowa, a prezentowana aktualnie temperatura nijak się będzie miała do rzeczywistości. Kalibracja na nadgarstku ma sens tylko wtedy, gdy dokonana zostanie w danej chwili, w niezmiennych warunkach.

Czwartym czujnikiem jest trzyosiowy akcelerometr, który w GG-B100 wykorzystywany jest do pomiary kroków. Pomiar liczby kroków prezentowany jest na wyświetlaczu w głównym trybie zegara – przycisk D (godzina 10) przełącza między różnymi trybami i jednym z nich jest właśnie krokomierz. Funkcja ta nie wymaga żadnych specjalnych ustawień, działa całkiem fajnie, a na dodatek można synchronizować dane z aplikacją w smartfonie. Tam też kroki przeliczane są na spalone kalorie. Zegarek może być poniekąd używany jako alternatywa dla opasek sportowych – oczywiście nie zapewnia żadnych funkcji treningowych, ale już sam krokomierz sporo daje.

Poza tymi czterema główny funkcjami GG-B100 oferuje także: czas światowy (38 stref czasowych), kalendarz wschodów i zachodów słońca, stoper 1/100 s, timer 24 h i alarmy (5 możliwych). Kolejne funkcje dostępne są w połączeniu z aplikacją.

G-SHOCK GG-B100: aplikacja i dodatkowe

G-SHOCK GG-B100 współpracuje z aplikacją G-SHOCK Connected, uniwersalną dla wszystkich zegarków G. Program wygląda bardzo ładnie, ale dość szybko dają się zauważyć problemy. Po pierwsze – na jednym ze smartfonów aplikacja nie chciała się uruchomić (Blackview BV6100), na drugim zamykała się bez ostrzeżenia (HAMMER Explorer), na dwóch innych (niepancernych) już działała bez zarzutu.

Po drugie – aplikacja komunikuje się ze smartfonem przez Bluetooth. Ponieważ jednak stałe połączenie szybko wyczerpałoby baterię, na co dzień smartfon i zegarek nie widzą się i synchronizują się po przytrzymaniu przycisku B (godzina 3) oraz automatycznie, cztery razy dziennie.

 

Wtedy też przesyłane są między innymi dane z krokomierza. GG-B100 ma niewielką pamięć i trzyma w niej tylko aktualne zapisy z jednego dnia, więc może się zdarzyć, że część danych się nie zostanie przesłana do aplikacji. G-SHOCK Connected nie korzysta też z danych w chmurze, więc zmiana smartfonu powoduje, że wszystkie informacje z poprzednich dni są zerowane.

Cztery razie dziennie, po automatycznym połączeniu zegarka ze smartfonem, dokonywana jest też synchronizacja czasu. To bardzo ważna rzecz, ponieważ GG-B100 nie ma funkcji Wave Ceptor, która synchronizuje czas radiowo, odbierając sygnał ze specjalnych nadajników Casio. WC to wyróżnik modeli wyższej klasy, dzięki którym zegarek jest bezobsługowy – tu tego zabrakło. Producent deklaruje błąd wskazania GG-B100 na 15 sekund na miesiąc, więc bez korekty się nie obejdzie.

Na szczęście jednak problem rozwiązuje Bluetooth, więc zawsze mamy pewność, że zegarek pokazuje aktualny czas. Co jest lepsze? Zawsze byłem zwolennikiem sygnału radiowego, bo to sprawia, że zegarek jest całkowicie samodzielny, czego nie można powiedzieć o GG-B100 połączonym ze smartfonem.

W sumie jednak okazało się to całkiem wygodne i praktyczne. Wave Ceptor bywa za to kłopotliwy – inne moje zegarki nie zawsze łapią sygnał, nawet gdy leża na oknie. Zdarza się, że próby odebrania sygnału kończą się błędem nawet przez kilka dni. Bluetooth jest więc w sumie lepszy.

Co jeszcze daje aplikacja? Pozwala do pewnego stopnia spersonalizować zegarek (np. wyłączyć niektóre funkcje w zegarku), ustawić dodatkowe opcje czasomierza, barometru, wysokościomierza czy krokomierza.

W aplikacji na głównym ekranie otrzymujemy dostęp do danych zapisu trasy i punktów. W drugiej zakładce gromadzone są dane z krokomierza, trzecia zawiera ustawienia stref czasowych i zegara światowego, a w piątej można programować alarmy. Ponadto w górnym menu znajdziemy wspomniane ustawienia zegarka, opcję wyszukiwania zawieruszonego smartfonu, a w jeszcze jednej zakładce – prosty poradnik. Wszystko to znacznie ułatwia korzystanie z zegarka i przypomina zasadą działania smartwatch, chociaż oczywiście BB-B100 nim w żadnym wypadku nie jest.

Wykorzystanie aplikacji daje jeszcze dwie dodatkowe funkcje, może nawet najfajniejsze. Po pierwsze jest to zapis śladu przebytej trasy. Najpierw trzeba jednak włączyć w aplikacji dostęp do mapy. Później należy przytrzymać przez pięć sekund przycisk A, aż pojawi się klawisz LOG ON i można wędrować. Zegarek będzie logował pozycję, wspierając się przy tym danymi GPS ze smartfonu. Zapisze też dane z wysokościomierza.

W aplikacji zobaczymy ładny wykres przewyższeń, mapkę, a także dodatkowe dane o aktywności. Jeżeli w trakcie wędrówki zrobimy zdjęcie, zostanie ono dodane do trasy, więc z czasem powstaje dzięki temu ciekawy dziennik wyprawy. Na podobnej zasadzie można też zapisywać punkty. Fajne? W sumie fajne, ale szybko pojawia się myśl – jeżeli używam do tego aplikacji, to po co właściwie mi zegarek? To będzie zasadne pytanie – zegarkiem można aktywować logowanie, więc to jest plus.

Logi z wycieczek z dodatkiem zdjęć są bardzo ładne i cieszą oko, ale jednak dobra aplikacja mapowa z możliwością zapisu śladów, łatwego importowania i eksportowania oraz innymi dodatkowymi opcjami sprawdzi się lepiej. Skoro mam już używać smartfonu, to lepiej logować trasę za pomocą Locus Map, View Rangera czy Orux Maps. Aplikacja Casio daje tylko ułamek tych możliwości.

Gdyby jeszcze zegarek mógł logować bez połączenia ze smartfonem, a dopiero później przesłać do niego dane – to byłoby coś. Ale takiej opcji nie ma, a bez danych GPS ze smartfonu BB-B100 nie ma czego logować, bo liczba kroków i dane o wysokości to za mało.

Zegarek trochę bardziej się przyda przy drugiej podobnej funkcji – wskaźniku lokalizacji. Na czym to polega? Najpierw zapisujemy jakiś punkt, przytrzymując przez 5 sekund klawisz C (godzina 2). Zostanie on dodany w aplikacji, która przypisze mu współrzędne GPS, Gdy będziemy chcieli wrócić do tego punktu (na przykład pozostawionego samochodu, obozu, drogi itd.), wystarczy przez dwie sekundy przytrzymać ten sam przycisk, a wtedy wskazówka sekundowa będzie niczym kompas północ wskazywała to miejsce, a na wyświetlaczu znajdzie się informacja o odległości.

 

Taka rzecz może faktycznie się przydać, bo jednak łatwiej korygować trasę zerkając na zegarek, niż wyciągając smartfon. To ciekawa funkcja zwłaszcza na bezdrożach czy w środku lasu, gdy bardzo łatwo pomylić kierunki i pójść w inną stronę. Wskaźnik lokalizacji pozwala uniknąć takiej sytuacji.

G-SHOCK GG-B100: bateria

Niestety, GG-B100 nie ma funkcji zasilania solarnego i to chyba jego największa wada. Energię dostarczają bateryjki CR2025, które trzeba wymienić w serwisie Casio, bo tylko tam zegarek zostanie złożony z powrotem z zachowaniem pełnej szczelności. Pomijam już to, że bez specjalnych narzędzi raczej nie uda się zegarka otworzyć samodzielnie.

Producent deklaruje dwa lata działania na jednej baterii. Podobne czasy pracy zapewniają inne zegarki Casio z czujnikami, więc nowy Mudmaster w niczym od nich nie odbiega, niemniej bardzo szkoda, że zabrakło solara – w końcu jest to jedna z cech, która wyróżnia niemal wszystkie zegarki z topowej linii Master of G. Zapewne jednak wymusiłoby to tyle zmian konstrukcyjnych, że GG-B100 nie byłby tym samym zegarkiem, a do tego jego cena byłaby znacznie wyższa.

G-SHOCK GG-B100: WERDYKT

Casio G-SHOCK GG-B100 to jeden z najbardziej udanych gieszoków, jakie w ogóle powstały w historii japońskiego producenta. Przede wszystkim brawa należą się za stylistykę – to jest suma najlepszych cech marki G-SHOCK. Za militarnym, pancernym wyglądem idzie też niesamowita, podwyższona wytrzymałość osiągnięta dzięki zastosowaniu włókna węglowego, odporność nie tylko na wodę, ale też i błoto. Zegarek ma też dodatkowe funkcje, które pomogą podczas wędrówki w terenie (barometr, termometr, kompas), przydatny jest też krokomierz i dodatkowe opcje dzięki połączeniu Bluetooth. Potencjał aplikacji nie jest może do końca wykorzystany, ale jednak jest to cenna wartość dodana. Z praktycznego punktu widzenia przeszkadza trochę nadmierna grubość koperty, co jest odczuwalne zwłaszcza pod grubymi warstwami ubrania w zimne dni, pasek mógłby być też nieco bardziej elastyczny, niepokoi przyszłość związana z wymianą baterii, ale pomijając to należy uznać G-SHOCK GG-B100 za jeden z najbardziej udanych modeli Casio. Radość z noszenia jest przeogromna.


Facebooktwitterredditlinkedinmail

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o