Ulefone Armor 6 – pierwsze wrażenia po dniu używania „króla pancerników”

Ulefone Armor 6 to w hierarchii wzmocnionych telefonów Ulefone model najwyższy, coś w rodzaju flagowca, choć to tak naprawdę średnia klasa. Producent tak jest pewien jego sukcesu albo tak chce w to wierzyć, że od pierwszych doniesień o Armorze 6 używa na ten model określeń w rodzaju „najlepszy wzmocniony smartfon 2019 roku” czy też „rugged king”, co w wolnym tłumaczeniu można przełożyć jako „król pancerników”. Jak się sprawdza ten sprzęt po pierwszych 24 godzinach?

Pierwsze wrażenie tuż po wyjęciu z pudełka? Ulefone Armor 6 to kawałek solidnego sprzętu. Jest duży, ale… nie za duży. Ma spory wyświetlacz 6,2 cala, jednak jego obudowa, jak na model o wzmocnionej konstrukcji, nie przypomina cegły.

Ponieważ ekran ma proporcje 19:9, smartfon jest stosunkowo wąski (83 mm) i nieźle układa się w dłoni. Do lekkich nie należy (267,5 g), ale grubość 13,3 mm – a więc niewielka jak na model opancerzony – sprawia, że telefon trzyma się w dłoni pewnie i obsługuje w miarę komfortowo.


Ulefone Armor 6 – wzornictwo

Czy Ulefone Armor 6 może się podobać? W przypadku smartfonów pancernych wygląd ma oczywiście drugorzędne znaczenie, a liczy się przede wszystkim niezawodność, wytrzymałość i jakość wykonania. Z drugiej jednak strony, pancernik czy nie, nikt nie lubi nosić w kieszeni paskudztwa, na które się patrzy z niechęcią.

 

Ulefone Armor 6 na pewno takich uczuć nie będzie u nikogo budził, ale też nie wywołuje nadmiernego zachwytu. Pod tym względem trochę  się rozczarowałem, chociaż znalem Armora 6 ze zdjęć i filmów na YT. Nowy smartfon Ulefone’a wygląda po prostu jak… zwykły pancernik, nie wyróżnia się specjalnie od wielu innych modeli tego typu. Nie ma w nim nic, co odrzuca, ale też producent nie pokusił się o designerskie eksperymenty, jak w niektórych modelach AGM czy Blackview.

Czytaj również:

Ulefone Armor 6 – test i recenzja „króla pancerników” w przekrzywionej koronie

Większa część obudowy powleczona jest matowym tworzywem przypominającym gumę. Pośrodku dodatkowo znalazły się podłużne wgłębienia, mające zapewnić lepszą przyczepność. Ciekawym detalem, który ożywia trochę nudną bryłę, są boczne listwy z metalu z precyzyjnie wykończonymi przyciskami.

 

Być może moje wrażenia dotyczące wzornictwa Ulefone’a Armor 6 byłyby nieco inne, gdybym oceniał wersję z czerwonymi listwami – w tym wariancie wyraźny kontrast robi dobre wrażenie, chociaż bryła jest ta sama.

Na plus liczy się też przedni panel z ekranem. Jak na model pancerny ramki są relatywnie niewielkie, zwłaszcza na bokach. Kwestia notcha, dość szerokiego, to rzecz gustu, tu jednak wcięcie wydaje się trochę za duże (chociaż nie razi to tak jak w Ulefone Armor 5). Notch można wyłączyć, tyle że wówczas już ta górna część nad ekranem wydaje się grubsza, a Ulefone Armor 6 traci swą wizualną lekkość.

 

Ulefone Armor 6 – jakość wykonania i ergonomia

No dobra, wygląd jak wygląd, ale co z niezawodnością, wytrzymałością i jakością wykonania? Co z ergonomią? Materiały i jakość wykonania sprawiają wrażenie jak najlepszych – Ulefone Armor 6 jest zwarty w dotyku, nic się w nim nie ugina, nic nie trzeszczy. Wytrzymałości nie jestem w stanie jeszcze ocenić, ale już go trochę sponiewierałem w pyle i wodzie, jak na razie wszystko gra. Jak wspomniałem na wstępie, mimo sporych rozmiarów, Armor 6 świetnie leży w dłoni.

 

 

Wszystkie przyciski są łatwe do dosięgnięcia, ale – tu mały minus – same w sobie są chyba zbyt drobne. W domowych warunkach naciskanie ich nie sprawi problemu, ale gdy palce będą ubłocone, zgrabiałe od mrozu lub zimnej wody, albo też będą je ochraniać rękawiczki – wtedy może być problem.

Do tego dochodzi jeszcze problem ekranu – nie ma tu trybu obsługi w rękawiczkach. Czyli ponad niezawodność i ergonomię producent przedłożył jednak design i fajność. Plusem takiego wzornictwa jest jednak to, że nie dochodzi do przypadkowych wciśnięć klawiszy, tym bardziej że poza zasilaniem i bardzo wysoko umieszczonymi guzikami głośności nie ma co wciskać.

 

Ulefone Armor 6 – ekran

Jedna z rzeczy, które od razu spodobały mi się w Armorze 6l jest ekran. IPS o przekątnej 6,2 cala, rozdzielczość Full HD+ 1080 x 2246, proporcje 19:9, gęstość 401 ppi – to świetne połączenie, które gwarantuje bardzo dużą powierzchnię roboczą, wysoką szczegółowość i w miarę wysoką ergonomię. Oczywiście górna część tak długiego ekranu nie jest osiągalna kciukiem, więc trzeba pomoc sobie drugą  ręką. Notch, jak już wspomniałem, można wyłączyć, chociaż wtedy telefon wizualnie wydaje się mniej lekki.

 

 

Wyświetlacz w Ulefone’ie Armor 6 ma ładne kolory, w zasadzie do niczego bym się nie przyczepił, gdyby nie zdecydowanie zbyt niska jasność maksymalna. Niestety, w pełnym słońcu ekran jest trochę zbyt ciemny i czasami trudno rozczytać prezentowane na nim treści. W smartfonie do zastosowań terenowych to zdecydowana wada.

Ulefone Armor 6 – jak działa

Połączenie układu MediaTek Helio P60 2 GHz z pamięcią RAM o wielkości 6 GB daje smartfonowi solidnego kopa i nie ma mowy o żadnych lagach i przycinkach. System i pre- oraz doinstalowane aplikacje śmigają, jak trzeba, sprawdziłem też kilka gier – nie ma problemu.

 

 

Wiadomo jednak, że układy MediaTeka często sprawiają różne inne problemy, ale jak na razie większych awarii nie dostrzegłem. Transfer danych w LTE działa całkiem nieźle, chociaż nie udało mi się jeszcze wyciągnąć więcej niż 60 Mbps – a to i tak tylko raz, bo zazwyczaj licznik wskazuje około 30 Mbps (w miejscach, gdzie szklane flagowce wyciskały nawet ponad 100 Mbps).

Połączenia głosowe przebiegają bez zakłóceń, lokalizacja GPS i sieciowa działa bez zarzutu (co mnie bardzo cieszy, bo czasami u MediaTeka jest z tym tragicznie), Wi-Fi też w miarę dobrze się spisuje – ciśnie prawie tyle, ile daje sieć (a bywa tak, że niektóre pancerne smartfony z MediaTekami są w stanie ledwo wymęczyć 50% prędkości).

 

 

Miałem jednak dziwną dla mnie przygodę, która początkowo mnie bardzo zaniepokoiła. Otóż złożyło się tak, że miałem pod ręką tylko Ulefone’a Armor 6, a drugi telefon z drugą kartą SIM został w domu.

Będąc na mieście, musiałem wykonać pilną rozmowę. Dzwonię na znany mi numer (sieć Plus), ale zamiast sygnału wybierania słyszę, że „nie ma takiego numeru”. Sprawdzam – nie pomyliłem się, numer się zgadza. Dzwonię więc na drugi smartfon tej samej osoby, na numer w innej sieci (T-Mobile). Znów dziwny komunikat, że nie ma takiego numeru! Dzwonię testowo na inne numery – łączę się bez problemu. Ok, wracam do domu, przekładam kartę z Ulefone’a Armor 6, próbuję  wybrać te dwa „nieistniejące” numery – i od razu uzyskuję połączenie. Czyli winny był Armor 6. Zacząłem przeglądać opcje i znalazłem winowajcę. Domyślnie włączona (i przedstawiana jako „zalecana”) była tam opcja „Tryb rozszerzonego LTE”. W opisie producent zachęca: „użyj usługi LTE, by poprawić łączność głosową i inną”. Po dezaktywowaniu tego trybu wszystkie kłopoty ustały, bez problemu się łącze z każdym numerem. Mimo wszystko trudno mi dostrzec w tym logikę i nie jestem w stanie wytłumaczyć, na czym polega błąd? Może ktoś ma pomysł?

Ulefone Armor 6 – test i recenzja „króla pancerników” w przekrzywionej koronie

Ulefone Armor 6 – system

Ulefone dołożył do Androida 8.1 swoją własną nakładkę. Początkowo trochę mnie to zasmuciło, bo liczyłem na prawie czystego Androida, jak w modelu Ulefone Armor 5. Wolę prostszy, bardziej surowy system niż niechciane dodatki czy wręcz bloatware.

W Armorze 6 producent nie tylko pozmieniał ikony i zmodyfikował ustawienia, ale też dołożył launcher, przypominający trochę pulpit telefonów Huawei. Szybko jednak przekonałem się do tej nakładki – jest lekka, szybka, nie ma zbędnych, śmieciowych aplikacji.

Przeskanowałem też smartfon aplikacjami do wyszukiwania malware – nie znaleziono. Google też twierdzi za pomocą swojego Play Protect, że smartfon jest w porządku i ma certyfikat.

 

Wady systemu w Ulefone Armor 6? Są dwie – mimo polskiej wersji językowej jest wiele elementów nieprzetłumaczonych (są opisane po angielsku), co nie jest niczym nowym w telefonach chińskich B-brandów, ale mimo wszystko szkoda – Ulefone przedstawia ten model jako swój flagowy, jako króla pancerników, jako najlepszy rugged w 2019 roku itd. – a tu takie szkolne błędy.

Druga porażka to problem z aktualizacją. Tuż po włączeniu zgłosiła się aktualizacja systemu. Natychmiast ją porałem i… nic, nie można jej zainstalować. Próbowałem kilka razy, próbowałem też ręcznie wskazać pobrane pliki, próbowałem ponowić te czynności po przywróceniu ustawień fabrycznych, czyli pełnym resecie i konfiguracji od zera – dalej nic. Po prostu się nie instaluje… Podejrzewam jednak, że jest to błąd aktualizacji, a nie smartfona.

Ulefone Armor 6 – aparat

Armor 6 wyposażony jest w podwójny aparat 16 Mpix + 8 Mpix z programową interpolacją do 21 Mpix i 13 Mpix. Przysłona ma wartość ƒ/1,8, więc są to już parametry bliskie wyższej półce. Aparat ma kilka interesujących funkcji, w tym tryb manualny, ale zarazem też niewiele ustawień. Dziś znalazłem czas, by na szybko zrobić kilkadziesiąt zdjęć (16 Mpix, bez HDR, domyślne ustawienia w trybie automatycznym) – większość w dość ostrym słońcu, więc wbrew pozorom warunki nie były idealne.

Co się dało zauważyć – w mocnym świetle dość duża część zdjęć była zbyt rozjaśniona, momentami jasne elementy zostały wręcz wybielone. Być może jest to efekt nadmiernej ingerencji programowania, bo daje się też zauważyć nadmiernie podbity kontrast i zbyt dużą saturację – co widać na przykład po przesadnie błękitnym niebie.

Zastanawia też niewielki jak na 16 Mpix rozmiar plików JPG – średnio 2 – 3 MB, rzadziej 4 MB – czyli musiała tu być zastosowana duża kompresja, która też może odbijać się nieco na jakości zdjęć (choć nie musi). Miałem też parę problemów z brakiem ostrości na niektórych zdjęciach „pewniakach”. To wszystko jeszcze pozostaje do dalszego przetestowania i zweryfikowania. Mimo wszystko aparat przedstawia się obiecująco, na tle innych pancerników Ulefone Armor 6 nie wypada źle.

 

Ulefone Armor 6 – test i recenzja „króla pancerników” w przekrzywionej koronie

 


Facebooktwitterredditlinkedinmail

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o