Kiedy Casio spotyka się z Huami… Można już zamawiać retro smartwatch Amazfit Neo

Znacie Amazfit Neo? To zaprezentowany niedawno smartwatch firmy Huami, która należy do Xiaomi i ma w swoim portfolio sporo ciekawych zegarków, a z tych bardziej wzmocnionych – Amazfit Rex czy Amazfit Ares. Nowy model Amazfit Neo to bardzo prosty, ale na swój sposób nie pozbawiony wdzięku model w stylu retro, który przypomina sportowe zegarki Casio sprzed lat.

Amazfit Neo jest tak prosty, że nazywanie go smartwachem jest może nieco nieco na wyrost, ale ma jednak parę funkcji, które odróżniają go od zwykłych zegarków. Z wyglądu przypomina zegarki elektroniczne Casio czy Timex z lat 80, można się nawet w nim doszukać podobieństwa do „kostek” G-SHOCK.

Kanciasta koperta ma rozmiary 40,3 x 41 x 11,7 mm – tak podaje producent, ale podejrzewam, ze nie jest to dokładna miara i może dotyczyć ramki wokół ekranu, bo zegarek wygląda na większy, na około około 45 mm.


Czarno-biały ekran STN ma przekątną 1,2 cala, a dodatkowym detalem nawiązującym do minionych dekad jest „oczko” w lewym górnym rogu, gdzie wyświetlane są ikonki aktywnych funkcji, na przykład liczba przebytych kroków czy symbole powiadomień. Wyświetlacz jest cały czas widoczny w świetle dziennym, ma też dodatkowe podświetlenie.

Wykonana z mocnego plastiku koperta dostępna jest w trzech kolorach: czarnym, oliwkowym i pomarańczowym. Dzięki wodoszczelności 5ATM (50 m), z zegarkiem można pływać. Do obsługi funkcji służą cztery przyciski na bokach koperty.

Prostota konstrukcji wymusza wiele ograniczeń zegarka, jednak nie zabrakło w nim funkcji smart. Dzięki Bluetooth 5.0 urządzenie można sparować ze smartfonem z aplikacją, która daje dostęp do dodatkowych funkcji.

Amazfit Neo ma wbudowany optyczny pulsometr BioTracker, więc mierzy tętno i oblicza wraz z krokomierzem spalone kalorie. Zegarek ma też funkcję analizy PAI, która zbiera informacje o aktywności użytkownika i pozwala ocenić postępy w treningach.

Pulsometr monitoruje tętno przez całą dobę, ostrzegając o przekroczeniu zalecanych wartości, pozwala także na śledzenie i analizę snu. Producent podkreśla, że zegarek jest w stanie zmierzyć każdy odcinek snu dłuższy niż 20 minut, rejestruje też drzemki w ciągu dnia. W menu zegarka znalazły się także podstawowe tryby treningowe – Amazfit Neo pozwala na analizę postępów podczas biegania, jazdy na rowerze czy marszu.

Listę funkcji smart uzupełniają powiadomienia ze smartfonu – o nachodzących połączeniach głosowych, wiadomościach SMS czy e-mail, a także z innych aplikacji.

Chociaż Amazfit Neo nie zaskakuje nadmiarem funkcji, to rekompensuje to długim czasem pracy. W standardowym trybie zapewni nieustanne działanie przez 28 dni, co można przedłużyć do 37 w trybie oszczędzania.

Amazfit Neo dostępny jest w przedsprzedaży – można go między innymi kupić na Banggood za około 172 zł (+ przesyłka od około 10 zł), a wysyłka ma być realizowana przed 25 września. Ciekawy gadżet za niewielką kwotę.

Zobacz też:

Amazfit T-Rex – czyli pancerny smartwatch Xiaomi pokazany na CES

 


Facebooktwitterredditlinkedinmail
guest
RODO
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Łukasz

Kurde, jakbym nie dostał na urodziny Mi Band 4 to bym się mocno nad tym zastanowił 🙂 Dobra alternatywa, która fajnie klasycznie wygląda + wytrzyma miesiąc (tak jak moja opaska – nie mam sparowane ze smartfonem bo mi to nie potrzebne, ale funkcje takie jak minutnik czy krokomierz, jak najbardziej używane). Appe watch trzyma 1-2 dni..

Gimli

Też patrzyłem na banggood, ale oferta znikła. Znalazłem i zamówiłem na AliExpress za 153 zł.

chc

Polecam sprawdzić recenzje wideo (jest ich kilka na YT) – cena bardzo atrakcyjna, tak jak i wygląd, ale funkcji praktycznie brak. Mowa o tym, że ma powiadomienia, to zdecydowane nadużycie – brak wibracji (w zamian w odróżnieniu do innych smartwatchy ma głośniczek, który w codziennym użytkowniu będzie jednak niesłyszalny), a powiadomienia na ekranie, to jedynie informacje o ich ilości (brak możliwości odczytu). Zdecydowanie lepszą alternatywą byłby Amazfit Ares, jednak nie wyszedł i na razie nie wyjdzie poza rynek Chiński (kontaktowałem się z producentem), co pozostawia ze sportowych opcji na dobrą sprawę tylko T-Rexa (posiadam, chwalę sobie), ale nie każdemu przypasują… Czytaj więcej »