Dziwne, nietypowe, ciekawe… Pancerne wynalazki z chińskich sklepów

Nie od dziś wiadomo, że chińskie sklepy internetowe to istne kopalnie rzeczy dziwnych, czasem śmiesznych, niekiedy też mimo wszystko bardzo interesujących… Niektóre prowokują do kpin, inne jednak zmuszają do chwili zastanowienia się nad twórczą inwencją konstruktorów z Państwa Środka. Są też takie, które aż wręcz kuszą, by je natychmiast kupić. Telefony o wzmocnionej konstrukcji to bardzo wdzięczny temat do takich poszukiwań, a niektóre pomysły chińskich inżynierów mogłyby dostarczyć  inspiracji poważnym producentom smartfonów i telefonów klasy rugged.

Nie, wcale nie chcę się wyśmiewać z ‘wynalazków”. Ok, może nie tylko. Niektóre z tych urządzeń bliskie są moim sugestiom z pisanego z lekkim przymrożeniem oka – ale też trochę na poważnie – artykułu pt. „Idealny pancerny telefon – jaki powinien być? Kilka pomysłów dla producentów”. Cześć z nich to konstrukcje pomyślana jako specjalistyczne narzędzia pracy dla różnych służb lub do zastosowania w specyficznych zawodach. Te nietypowe pancerniki wcale nie są całkiem bez sensu, niektóre wręcz zawierają nutkę czegoś genialnego. Być może w tych modelach brakuje dopracowania, lepszych komponentów, wyższej jakości wykonania, ale pokazują też, że telefony o wzmocnionej odporności nie zawsze muszą być takie same.

Zebrane przykłady to rezultat krótkiej kwerendy w sklepach AliExpress, GearBest, Banggood i… Amazon. Tak, wiele tych konstrukcji sprzedawanych jest w Stanach Zjednoczonych, a ich adresatem są m.in. pracownicy firm ochroniarskich i służb mundurowych, a także strażacy i ratownicy. Inna rzecz, że chińskie pancerniki z Amazonu nie mają raczej dobrych opinii – no ale czego oczekiwać po sprzęcie, który w kraju producenta kosztuje w przeliczeniu około 100 zł…?

Prezentowane modele to w większości klasyczne telefony, chociaż znalazły się też nietypowe smartfony z Androidem. Ceny przeliczyłem na złotówki, adresów sklepów nie podaję, bo i po co – raczej trudno zachęcać do wyboru któregokolwiek z tych modeli. Gdyby jednak ktoś szukał, to błyskawicznie znajdzie je w Google.

 

Uhappy A5000+

W swoim wpisie na temat różnych pomysłów na telefony postulowałem m.in. wzmocniony telefon komórkowy – klasyczny – ale z dodatkiem silnej latarki. Zazwyczaj latarki w pancernikach to zwykłe diody, które dobrze sprawdzają się, gdy szukamy dziurki od klucza, ale w porównaniu nawet do małych latarek kieszonkowych w terenie raczej słabo się spisują. Okazuje się jednak, że pomysł pancernego telefonu z ponadprzeciętną latarką został już zrealizowany.

Telefon Uhappy A5000+, znany też po prostu jako A5000+ otrzymał solidne oświetlenie diodowe z soczewką 18 mm, umieszczone w górnej części obudowy. Wygląda to może dość dziwacznie, ale producent obiecuje efektywny zasięg do 50 m. Co ciekawe, z latarki można też korzystać, gdy telefon jest wyłączony. Uzupełnieniem ledowej lampy jest solidna bateria 4400 mAh.

A5000+ opisywany jest jako model klasy rugged, chociaż jego rzeczywista wytrzymałość nie jest znana. Telefon kosztuje około 100 zł.

 

DBEIF D2017

To na pierwszy rzut oka zwykły, wzmocniony telefon z klawiaturą. Bliższe oględziny pozwalają odkryć, że DBEIF D2017 ma ekran aż 3,5 cala 480×320 (bardzo duży, jak na klasyczne telefony), a do tego dotykowy, z rozpoznawaniem pisma odręcznego. Po co może być potrzebny tak duży ekran? Ano do oglądania telewizji – tak, ten telefon ma wbudowany tuner analogowej TV, która jeszcze działa w kilku państwach Azji.

Oczywiście w takiej konstrukcji nie mogło zabraknąć wysuwanej antenki. DBEIF D2017 ma także duży głośnik, radio FM oraz dość sporą latarkę z elementem odblaskowym wokół diody LED. To wszystko może wymagać sporej energii, więc producent umieścił w swoim telewizyjnym telefonie baterię o pojemności aż 9800 mAh – przy takich parametrach, w niesmartfonie, to gigant.

Jaka jest odporność tego modelu, opisywanego jako „waterproof outdoor”, nie wiadomo, gdyby jednak ktoś miał wątpliwości co do wytrzymałości, to przekonać go mają obudowy w kamuflaż (poza standardowymi zielonym i czarnym). No jak telefon jest „wojskowy”, to musi być superodporny. Cena: około 176 zł.

 

KUH T3

Bateria 9800 mAh w zwykłym telefonie to gigant? No to co powiecie na 13 800 mAh w kolejnym klasycznym pancerniku – KUH T3? Telefon może służyć jako power bank, ma też potężną, podwójną latarkę LED. Z enigmatycznego opisu należy także wnioskować, że urządzenie otrzymało funkcję pozwalającą używać je jako drogowy rejestrator wideo w samochodzie.

 

Z innych ciekawostek: na tylnej ściance znajduje się duży głośnik ponoć z efektem 3D, w takim razie mogło oczywiście zabraknąć radia FM. Producent obiecuje wodoodporność, duża wytrzymałość na uderzenia, ale nie wiadomo, jaki jest stopień IP. Cena: 84 zł.

 

 

Runbo K1

Runbo to producent całkiem sensownych smartfonów o wzmocnionej konstrukcji – firma ma nawet w Polsce swojego dystrybutora. W większości są to typowe smartfony (jak np. Runbo F1 ), ale są też modele mniej oczywiste, jak K1.

 

Runbo K1 to smartfon walkie-talkie zapewniający wytrzymałość IP67. Ma ekran 5 cali o rozdzielczości 600 x 1136, procesor MediaTek MK6735 o taktowaniu 4x 1,5 GHz, 2 GB RAM, działa w sieciach 3G i LTE, a wszystkim zarządza Android 6.0.

Cała konstrukcja Runbo K1 została przystosowana do komunikowania się w trybie krótkofalówki. Jest więc solidna antena, dodatkowe przyciski, w tym do wywoływania połączeń PTT i zmiany kanałów, solidny głośnik do rozmów, zaczep na pasek… Można wybrać kilka wariantów wbudowanego radia walkie-talkie – są to zarówno analogowe wersje UHF, jak i cyfrowe DMR.

Gdyby nie słabe komponenty, byłby to naprawdę fajny sprzęt na miarę Ulefone Armor 3T, a tak trzeba go jednak umieścić wśród ciekawostek. Cena: około 1800 zł.

Rungee W5

To urządzenie wygląda jak stara, ciężka krótkofalówka. Bo i rzeczywiści – jest to radio walkie-talkie, ale równocześnie… smartfon z Androidem. Radio działa w częstotliwościach 400 – 470 MHz, zapewnia więc łączność w popularnym paśmie PMR, oczywiście nie mogło zabraknąć dużej antenki wzmacniającej sygnał – producent deklaruje zasięg do 10 km na wodzie, do 5 km w mieście i do 39. piętra w budynku.

Do Rungee W5 można dołączyć dodatkowy mikrofon z głośnikiem, dzięki czemu radia nie trzeba odpinać od paska, by prowadzić rozmowy.

Gdy nie korzystamy z funkcji radia, można odpalić jakieś aplikacje Androida. Otrzymujemy system w wersji 6.0, za wydajność odpowiada układ MediaTek MT6580 1,3 GHz, wspierany przez 1 GB RAM, a w pamięci wewnętrznej jest 8 GB. Dotykowy ekran ma 3,5 cala, rozdzielczość 854 x 480.

Są też aparaty – główny 5 Mpix, przedni 2 Mpix. Łączność zapewnia 3G, a zasilanie – bateria 5000 mAh. Wytrzymałość urządzenia określa norma IP67.

Jako smartfon Rungee W5 nie rzuca na kolana, należy mieć nadzieję, że jako walkie-talkie spisuje się jednak znacznie lepiej. Cena: ok. 496 zł.

F22

To podobny pomysł na telefon jak Rungee W5. Model o oznaczeniu F22 występuje pod różnymi markami (np. GuoPhone, Anysecu, Sure), powstała też jego jakoby nowsza wersja F22+. W każdym przypadku jest to klasyczny z wyglądu telefon o wytrzymałości IP68 ze standardową klawiaturą alfanumeryczną pod ekranem o przekątnej 2,4 cala 240 x 320.

 

Po bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że jest to także smartfon z Androidem 4.4.2, napędzany układem MediaTek MK6572 1,2 GHz z 512 MB pamięci RAM i 4 GB ROM. Ekran jest dotykowy, można na nim odpalić różne aplikacje Androida, np. Chrome, otrzymujemy też dostęp do sklepu Google Play, z którym połączymy się przez Wi-Fi lub 3G.

Dzięki Androidowi można także wykorzystać aplikację Zello do komunikacji push-to-talk, w czym pomaga dodatkowy klawisz. Duża i gruba antenka w górnej części obudowy sugeruje, że jest to sprzęt wyposażony w radio walkie-talkie, ale niestety – komunikacja odbywa się dzięki transmisji danych w sieci 3G. Cena: około 400 zł.

Oinom mini LM138

Wygląda jak zabawka, ale w opisie czytamy, że to telefon wodoodpornym, pyłoszczelny, wstrząsoodporny, spełnia normę IP67, a gdyby ktoś wątpił, to może wybrać jedną z wersji z napisem „US Armty” pod ekranem – czyli znów, że jak „wojskowy” to musi być odporny.

Biała obudowa z różowymi lub błękitnymi akcentami (a nawet wzorkami – motylkami, niby-kwiatkami itd.) każe jednak powątpiewać, że jest to rasowy sprzęt rugged. Mimo wszystko – może to jest taki pancerniczek dla dzieci, zwłaszcza dziewcząt? To też ma sens.

 

Oinom mini otrzymał niedotykowy ekran 1,5 5 cala, nie ma prawie żadnych szczególnych funkcji, nawet aparatu, ale steruje tym… Android. Bateria 700 mAh zapewnia 5 godzin rozmów. Ciekawym dodatkiem jest pasek z karabińczykiem, dzięki czemu można urządzonko przyczepić do paska czy plecaka. Biały pancerniczek Oinom kosztuje około 52 zł.

 

Mosthink TOKIE TK1000

To urządzenie wygląda jak mały smartfon z ekranem 2,4 cala. Mały smartfon, który ktoś osadził w znacznie większej obudowie, na której przede wszystkim rzucają się w oczy elementy sterujące pod wyświetlaczem: pięciokierunkowy d-pad, trzy systemowe przyciski Androida oraz czwarty klawisz, funkcyjny. Poniżej tej części widać jeszcze solidnie wyglądające kratownice, gdzie prawdopodobnie kryją się głośnik i mikrofon.

Wygląda to może mało urodziwie, ale z praktycznego punktu widzenia nie musi to być złe rozwiązanie. Pancerne smartfony, które wymagają od użytkownika obsługi tylko za pomocą ekranu, nie zawsze się sprawdzają, tu nawet dłoń w mokrej, ubłoconej rękawiczce powinna dać rade.

Podobnie jak przekątna ekranu, tak i wnętrze tego smartfona nie zachwyca – czterordzeniowy układ MediaTek MK6735P w połączeniu z 1 GB RAM nie obiecuje zbyt wiele. Do tego bardzo stary Android 5.1… Lepiej wypadają opcje łączności: jest LTE, jest dwuzakresowe Wi-Fi, a tego możemy skorzystać z funkcji walkie-talkie. Osobnego radia co prawda nie ma, ale po zainstalowaniu aplikacji Zello możemy rozmawiać po 3G/4G, korzystając przy tym z dodatkowych przycisków PTT. Cena: ponad 1200 zł – sporo, jak na taki sprzęt „z Ali”.

ioutdoor F2

Ten model trudno w zasadzie uznać za szczególne dziwo, bo to całkiem ciekawy i sensowny telefon, który wyróżnia się co prawda nietypową konstrukcją, ale trafia tu z innego powodu. ioutdoor F2 to pancerny klasyk o rozkładanej konstrukcji z klapka i dwoma wyświetlaczami – głównym 2,4 cala w środku i pomocniczym na wierzchu złożonej obudowy,

Zapewnia wytrzymałość IP68, zniesie upadki z 2 metrów i zanurzenie na 2 metry. Bateria ma pojemność 1200 mAh i można ją ładować za pomocą dołączonej stacji bazowej.

Hmm, zaraz, zaraz, czy ioutdoor F2 nie przypomina nam czegoś? Ależ owszem, to jako żywo HAMMER Bow+. Telefony są niemal identyczne, przynajmniej z zewnątrz, bo specyfikacja techniczna minimalnie się różni.

To, że polscy producenci korzystają z rozwiązań opracowanych w Chinach, nie jest niczym dziwnym i nowym, nie znaczy to też, że polski wkład to tylko „nalepka z logo”. Niemniej warto to odnotować. Cena za ioutdoor F2 wynosi 267 zł (w chińskich sklepach), HAMMER Bow+ kosztuje około 299 zł, więc gdybym ja miał wybierać, to wziąłbym jednak HAMMER-a.

Facebooktwittergoogle_pluslinkedinmail

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o